Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku niewyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony.

 

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem.”
Carl Gustav Jung

 

Emocje mają fundamentalny wpływ na nasze samopoczucie, na codzienne postrzeganie świata, na zdrowie psychiczne i fizyczne. Każda emocja to informacja o tym, jak radzimy sobie z życiem, jak je oceniamy, jak też naprawdę postrzegamy samych siebie. W tych kategoriach nie ma emocji dobrych i złych, są za to wskazówki, w jakiej kondycji psychofizycznej się znajdujemy. Znając tę prawidłowość, łatwiej jest nam wpływać na  jakość naszego życia. Okazuje się wtedy niespodzianie, że tak naprawdę zależy ona głównie... od nas samych.

 

Emocje nieprzepracowane, zepchnięte lub stłumione, nie znikają bez śladu. Mózg, chcąc odciążyć umysł, przenosi je w ciało, by "zmagazynowało" uczucia, z którymi nie dajemy sobie rady. Jesli jest ich za wiele lub są zbyt intensywnie, organizm zacznie dawać znaki, że stanowią dla niego za duże obciążenie. Dlatego np. przy długotrwałym stresie zwykliśmy mówić, że "coś nam leży na żołądku", "głowa nam pęka", "wszystko mamy na swoich barkach" lub "uginają się pod nami kolana". Te popularne określenia wskazują miejsca, które szczególnie szybko reagują na nadmierne emocjonalne obciążenie. Uważne wsłuchiwanie się w to, co mówią do nas nasze ciała, może znacznie skrócić drogę powrotu do zdrowia.

Co sprawia, że coś dotyka nas szczególnie mocno? Na pewno ciężar gatunkowy wydarzenia, ale nie jest to jedyny wyznacznik. Znamy ludzi, których załamuje na długo rzecz, z jakiej inni podnoszą się względnie szybko. Są też tacy, którzy żołądkują się byle czym, oraz nad wyraz spokojne jednostki, z olimpijskim spokojem znoszące przeciwności losu.

Choleryk wyrzucający na zewnątrz swoje złości, może uniknąć kamieni w woreczku żółciowym, ale za to bardziej grozi mu udar niż flegmatykowi, któremu nie chce się robić awantur. Ten drugi zaś po cichu może pracować sobie na zawał. Jak żyć więc, jak żyć?...

Świadomie. Wszystkich nas w mniejszym lub większym stopniu dotykają różne konflikty i nie o ich eliminację wcale chodzi. Nie chodzi również o kontrolowanie emocji w znaczeniu ich tłumienia, bo to co prawda strategia społecznie pożyteczna, ale na dłuższą metę bardzo obciążająca. Gdy więc dopadną cię trudne emocje, pierwsze, co możesz dla siebie zrobić, to uznać ich obecność.

Tak, czuję złość. Zgadza się, dopadło mnie rozczarowanie, Owszem, tkwię w smutku. To prawda, boję się.

Poczuj, jak emocje rozchodzą się po twoim ciele. Bardziej kamień w żołądku, czy gula w gardle? Wali serce czy słabną nogi? Drżą ręce? Te miejsca przejmują na siebie ciężar trudnych odczuć. Pooddychaj świadomie, pozwól im się przetoczyć, przejść jak fala przez ciało i jak fala przez nie wyjść.

To reakcja automatyczna, biologiczna i zupełnie naturalna. Oznacza, że żyjesz i czujesz, czyli wszystko jest w porządku. Co wydarzy się dalej, może zależeć już jednak od Twojej świadomej decyzji.

Przede wszystkim sprawdź, dlaczego to „coś” tak mocno cię dotknęło. Czy naprawdę był to duży kaliber ciosu? A może zwyczajowo reagujesz podobnie na tego rodzaju sytuacje? Od kiedy? Jaki jest powód? Co się za nim kryje? Skąd to się wzięło? Co możesz zrobić, żeby następnym razem oberwać mniej? Czego uczy cię ta sytuacja? Jakie z niej płyną wnioski?

Jeśli uznasz, że powodem są inni ludzie, którzy robią ci na złość/są źli/ zawodzą cię/chcą cię skrzywdzić, to zadaj sobie pytanie, jaką rolę odgrywasz w swoim życiu? Czy masz w nim moc sprawczą? Komu pozwalasz decydować o swoim samopoczuciu? Dlaczego zrzucasz na innych odpowiedzialność za swoje emocje?

Problemy mogą być naszą siłą napędową, żeby odkrywać prawdę o sobie, iść naprzód i po więcej. Jeśli tak spojrzeć na życiowe przeszkody i ludzi, o których myślimy, że rzucają nam kłody pod nogi, to ich rola zupełnie się zmienia. Wtedy są to tylko kolejne stopnie w drodze do szczęścia, na które zapracujesz sobie samodzielnie.

Kiedy zaś sam staniesz się autorem swojego życiowego dobrostanu, trudniej ci będzie go odebrać, bo nie będzie zależeć od innych ludzi. Czy to nie pociągająca wizja? :)


 

 

Copyright © 2021 Endorfiny. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.